Wybór kraju

Wybór kraju

Jak technologia może uratować życie [WYWIAD]

20 Gru 2016   Aktualizacja: 20 Gru 2016

Marta Siekierska

O tym, jak cyfryzacja zmienia organizacje pozarządowe, wykorzystaniu nowych technologii w pomocy humanitarnej, a także o tym, czy Polacy chcą i potrafią pomagać innym – rozmawiamy z Zofią Dulską, dyrektor ds. komunikacji i marketingu internetowego w UNICEF.

PayU: Czy cyfryzacja i nowe technologie zmieniły organizacja humanitarne?

Zofia Dulska: Zmieniły i to dwojako. Z jednej strony zmieniły sposób, w jaki organizacje komunikują się z darczyńcami i ze światem, a z drugiej – ułatwiły docieranie z pomocą do potrzebujących. Oba te aspekty są niezmiernie ważne. Technologie uprościły sposób, w jaki darczyńcy przekazują datki i w jaki możemy się z nimi komunikować. A także umożliwiły nam informowanie o naszej działalności na bieżąco – możemy błyskawicznie przesyłać teksty, zdjęcia i materiały wideo z terenu.

Jeżeli na szkołę w Syrii spadnie bomba, to możemy niemal natychmiast zaalarmować media i społeczeństwo. A do tego jesteśmy w stanie bardzo precyzyjnie zbierać dane, agregować je i analizować, przewidywać na ich podstawie, co może się stać.

Na przykład?

Jeżeli widzimy, że w jakimś regionie Afryki lawinowo rośnie odsetek niedożywionych dzieci, to możemy zakładać, że jest zagrożenie klęską głodu. Możemy więc zmobilizować więcej osób do działań pomocowych. Dzięki odpowiedniej technologii jesteśmy też w stanie wykryć obecność wirusa HIV w organizmie jedynie na podstawie analizy wysuszonej kropli krwi. To umożliwia badanie matek i dzieci na obszarach, gdzie nie ma dostępu do laboratoriów.

Z tego, co Pani mówi, można odnieść wrażenie, że we współczesnych organizacjach humanitarnych pracują głównie programiści, algorytmicy czy specjaliści od analizowania danych..

Pojawiają się u nas w takim samym stopniu, jak w każdym współczesnym biznesie. Dzięki technologiom, na których oni się znają, organizacje mogą działać szybciej i skuteczniej. Ale organizacje to nie tylko oni. W UNICEF współpracujemy z lekarzami, epidemiologami czy specjalistami w zakresie żywienia. Zaplecze naukowe organizacji tworzą ludzie ze środowiska akademickiego.

Przeczytaj: Idą Święta, a więc: przygotuj swój eSklep!

A jak wygląda współpraca organizacji pomocowych z biznesem? Firmy chętnie Wam pomagają?

Duże i znane marki chętnie wspierają nasze działania, często właśnie w obszarach związanych z nowymi technologiami. Pamiętam taką akcję z Ikea, w ramach której w miejscach nieposiadających dostępu do elektryczności dostarczaliśmy lampy zasilane bateriami słonecznymi. Dzięki nim dzieci mogły odrabiać lekcje po zmroku. To była dla nich rewolucyjna zmiana. Dobrze, jeżeli współpraca trzeciego sektora z biznesem nie sprowadza się do darowizn, ale gdy stoi za tym coś więcej.

Jeśli nie darowizna, to co – technologie, know how, co jeszcze?

Możliwości współpracy jest wiele. Jednym z naszych globalnych partnerów jest Procter & Gamble, do którego należy marka Pampers. Firma podjęła zobowiązanie, że razem z nami wyeliminuje tężec noworodkowy – chorobę najczęściej dotykającą matki i dzieci podczas porodu w niehigienicznych warunkach. Mechanizm współpracy jest taki, że z każdej paczki pieluszek przekazywana jest kwota, która wystarczy na zakup jednej szczepionki. Jesteśmy na półmetku – wyelminowaliśmy tężec w połowie krajów, w których zabijał dzieci. Z kolei pewna firma programistyczna z Polski, której nazwy jeszcze nie mogą wymienić, wspiera nas swoim know how i pomaga nam dbać o zaplecze technologiczne. PayU też jest naszym partnerem - wspiera UNICEF obsłudze płatności internetowych przy naszych przedsięwzięciach.

Firmy działają z potrzeby serca, bo uważają, że powinni coś dać od siebie, czy jest to raczej zabieg promocyjny, nastawiony na konkretną korzyść biznesową?

Chciałabym wierzyć, że wszystkie pomagają w odruchu serca. Z moich obserwacji wynika, że często tak się dzieje. Nie należy jednak odżegnywać się od realizacji celów biznesowych firmy. To jest współpraca oparta na zasadzie win-win. Organizacja dostaje wsparcie w realizacji swoich celów pomocowych, a firma może się pochwalić wsparciem, którego jej udzieliła. To są dobre praktyki, warte promowania.

Zobacz: Amazon pokazał sklep przyszłości

Jak wygląda sytuacja organizacji pomocowych w Polsce? Jest kilka prężnych projektów, takich jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy czy Szlachetna Paczka, ale czy to wystarczy, by powiedzieć, że Polacy chętnie pomagają innym? Jak wypadamy na tle innych krajów?

Z pewnością możemy powiedzieć, że chętnie pomagamy, ale trudno jest nas porównywać do krajów Europy Zachodniej, w których trzeci sektor rozwija się kilkadziesiąt lat dłużej, niż u nas. W Polsce rozwija się w zasadzie dopiero od 27 lat, czyli odkąd nastąpiła w kraju zmiana ustrojowa. Wciąż mamy niewiele dużych instytucji pomocowych. Większość stanowią małe organizacje, często jedno- lub kilkuosobowe, działające na zasadzie wolontariatu. Ale powoli ten obszar zaczyna się profesjonalizować. Widać to na stronach internetowych organizacji, w sposobie, w jaki komunikują się z darczyńcami, czy w technologiach, które stosują.

Internet jest już głównym źródłem pozyskiwania darczyńców i wolontariuszy dla trzeciego sektora?

To zależy od organizacji. Są takie, które działają głównie w oparciu o nowe media i internet, ale też te, które opierają się na zbieraniu pieniędzy do puszek – jak WOŚP, którego głównym motorem napędowym jest armia wolontariuszy. Trend w organizacjach jest jednak taki, by współpracować z darczyńcami zarówno w tradycyjny, jak i nowoczesny sposób – umożliwiając im przekazywanie środków zarówno przy pomocy przelewów pocztowych, jak i internetowych.

Czyli trzeba działać wielokanałowo – tak jak w handlu.

Tak, ale najważniejsze jest to, żeby śledzić, jak zmienia się rynek. Technologie przynoszą błyskawicznie zmiany. Może się okazać, że już niedługo będziemy zupełnie inaczej wykorzystywać nasze telefony czy aplikacje.

Mówiła Pani o pozytywnych zmianach w polskim trzecim sektorze. A czego mu jeszcze brakuje?

Przede wszystkim profesjonalizacji. I świadomości, jak organizacje charytatywne powinny funkcjonować – że nie mogą być w stu procentach oparte na ruchu społecznym i wolontariacie.

Bo żeby organizacja dobrze funkcjonowała, powinna działać jak firma?

Może nie jak typowa firma, ale na pewno na zasadach biznesowych. Duże organizacje pomocowe zarządzają milionami złotych, które otrzymują od Polaków. Chyba każdy by chciał, aby ktoś, kto obraca takimi kwotami, był profesjonalistą. By zarządzał nimi skutecznie i przejrzyście. Żeby – krótko mówiąc – robił to z głową. Nie da się zarządzać taką organizacją ad hoc, w weekendy czy po godzinach. To musi być profesjonalnie zarządzany projekt – niezależnie od tego, czy pomaga się dzieciom, ludziom starszym, czy zwierzętom.

***

Zofia Dulska to ekspertka w zakresie komunikacji, marketingu, nowych mediów i fundraisingu. Posada ponad 11-letnie doświadczenie w UNICEF, w którym obecnie pełni funkcję dyrektora ds. komunikacji i marketingu internetowego. Zajmuje się m.in. opracowywaniem i wdrażaniem strategii komunikacyjnych, planowaniem budżetu, a także realizacją kampanii marketingowych oraz komunikacyjnych. Prywatnie – zapalona biegaczka i fotografka.

PayU wspiera UNICEF w zakresie pełnej obsługi płatności internetowych podczas wszystkich przedsięwzięć podejmowanych przez organizację.

Fotografia otwarciowa: Marcin Suder

Przeczytaj też: Święta pod znakiem SEO. Jak wypozycjonować swój eSklep?