Linnar Viik: każdy kraj ma szansę na technologiczny sukces [WYWIAD]
Marta Siekierska

Od czego zależy cyfrowy sukces państwa? Jak Estonia stała się kopalnią innowacji? I czego potrzebuje Polska, żeby pójść w jej ślady? Rozmawiamy z profesorem Linnarem Viikiem, ojcem estońskiego sukcesu technologicznego

PayU: Patrząc wstecz – jak Pan ocenia proces digitalizacji Estonii? Czy został zrealizowany w stu procentach poprawnie?

Prof. Linnar Viik: Estonia dobrze wykorzystała początek lat 90. poprzedniego wieku, dzięki ciągłemu rozwojowi i partnerstwom publiczno-prywatnym. Udało nam się skoncentrować w większym stopniu na uruchamianiu i szybkim wykorzystywaniu wschodzących technologii (zwłaszcza tych związanych z infrastrukturą komputerową i internetem) niż na budowaniu olbrzymich planów czy kompleksowych strategii. Prawdziwy innowator musi wybierać pomiędzy wieloma alternatywnymi scenariuszami i szybko uczyć się na własnych błędach. To, że nie wszystko zrobiliśmy w stu procentach poprawnie, nie wynika tylko z faktu, że nie udało nam się czegoś zaimplementować, ale także z tego, że nie wszystkie innowacje, z których dzisiaj jesteśmy dumni, były planowane. Innowacji zresztą się nie planuje, lecz rozpoznaje, kiedy nastaje odpowiedni moment i pojawia się okazja.

Co w procesie cyfryzacji Estonii było najtrudniejsze?

Powiedziałbym, że tzw. zawiłe problemy, znane z teorii zarządzania. Jest wiele społecznych, kulturowych, ekonomicznych czy regulacyjnych aspektów, które biorą górę nad kwestiami technologicznymi i decydują o sukcesie lub porażce procesu digitalizacji. Krótko mówiąc – przewidywanie, czego społeczeństwo chce i jak reaguje na nowe cyfrowe rozwiązania, jest w większości krajów niedoceniane. Tak samo było w Estonii.

PRZECZYTAJ TEŻ: Za tymi trendami nie nadążają najwięksi gracze eHandlu. A Twój eSklep?

Polska zajmuje dopiero 46. miejsce w rankingu Global Innovation Index. Wyżej od nas są Estonia (23.), Łotwa (33.), Węgry (35.), Bułgaria (39.) czy Mołdawia (44.). Dlaczego dla Polski innowacje stanowią tak duży problem?

Przede wszystkim radziłbym nie sugerować się raportami, które tworzą zagregowane indeksy – one zawsze są odzwierciedleniem przeszłości i merytokracji. Silnie wierzę w to, że każdy kraj i naród musi kroczyć swoją własną drogą. I to samo odnosi się do polityki i praktyki w zakresie innowacyjności. Moją uwagę przykuł jednak stosunek wielu inwestorów i przedsiębiorców w Polsce do wielkości i głębokości wewnętrznego rynku. Zbyt wiele startupów i firm czuje się całkiem bezpiecznie, odpowiadając na potrzeby polskich konsumentów. I zbyt mało uwagi poświęca na zaspokajanie globalnych potrzeb. To błąd nadmiernej lokalności.

Estonia jest niemal 30 razy mniejsza niż Polska. Czy myśli Pan, że przy tak dużej różnicy wielkości jest sens, żeby porównywać te dwa kraje i szukać analogicznych ścieżek technologicznego wzrostu dla nich?

Technologia bazuje na formule, której nie da się do końca poznać i która ma własne globalne trendy. Naszą rolą jest rozpoznawanie możliwości i zagrożeń dla tych trendów i odpowiadanie na nie. Wzmacnianie pozytywnych i niwelowanie negatywnych wpływów. W tej formule rozmiar jest czynnikiem, który ma małe znaczenie. Technologia w każdym kraju jest taka sama, a różnice wynikają ze wspomnianych wcześniej zawiłych problemów, wobec których społeczne i kulturowe aspekty zaczynają mieć znaczenie. I niestety to one w największym stopniu decydują o tym, dlaczego niektóre kraje czerpią korzyści z digitalizacji szybciej od innych.

ZOBACZ TEŻ: Dlaczego polscy przedsiębiorcy internetowi nie powinni mieć kompleksów [WYWIAD]

Polska i Estonia są pod pewnymi względami podobne – mają zbieżną historię, leżą nad Morzem Bałtyckim – ale pod względem kulturowym zupełnie się różnią. W jakim stopniu kultura wpływa na tempo cyfrowego rozwoju?

Kultura jest ważna. Właściwie jest najważniejszym składnikiem przepisu na udaną digitalizację.

A na czym polega fenomen takich firm jak Skype (estoński komunikator uznawany jest za pierwszego europejskiego jednorożca, czyli startup wyceniany na co najmniej miliard dolarów – red.)? Co było tajnym składnikiem jego sukcesu?

Polecam przeczytać książkę z 2013 roku „Billionaire on Skype – How Janus Friis made Billions Selling Skype. Twice!” (z ang. „Miliarder od Skype'a – jak Janus Friis zarobił miliardy, sprzedając Skype'a. Dwa razy!”). Wówczas można się przekonać, że tu nie było żadnego sekretnego składnika sukcesu, ale raczej odważne podejmowanie ryzyka połączone z umysłami hakerów, którzy rzucili wyzwanie istniejącym strukturom i modelom biznesowym.

Zobacz relację wideo z PayU Lab Forum:

***

Prof. Linnar Viik jest współzałożycielem i prezesem firmy Pocopay, która świadczy cyfrowe usługi bankowe, a także wieloletnim członkiem zarządu Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii i Nordic Investment Bank. Znany jest jednak przede wszystkim jako ojciec cyfrowego sukcesu Estonii. W latach 90. aktywnie uczestniczył w procesie informatyzacji kraju. Przyczynił się m.in. do tego, że każdy mieszkaniec Estonii ma dostęp do internetu, we wszystkich lokalnych szkołach pojawiły się komputery, a prawo dostępu do sieci zostało zapisane w konstytucji.

Prof. Linnar Viik był gościem tegorocznego Payu Lab Forum. Przeczytaj relację z wydarzenia

Fotografia otwarciowa: PayU Poland