Wybór kraju

Wybór kraju

Magiczny przycisk zakupowy Amazona. Dlaczego działa?

09 Kwi 2017   Aktualizacja: 10 Kwi 2017

Marta Siekierska

Amazon Dash Button, czyli prawdziwy przycisk służący do robienia wirtualnych zakupów, to jeden z eksperymentów amerykańskiego giganta. I choć z początku wydawał się dziwny, wygląda na to, że wypalił. Powyżej oczekiwań.

Dwa lata temu niektórzy myśleli, że to jest żart. 1 kwietnia 2015 roku Amazon ogłosił, że wypuszcza na rynek nowy produkt. Fizyczny przycisk, nieco przypominający miniaturowy otwieracz do butelek, za pomocą którego klienci będą mogli kupować towary swoich ulubionych marek. Zanim w internecie zdążyła się przetoczyć dyskusja na temat tego, czy jest to primaaprilisowy psikus firmy Jeffa Bezosa, na stronie Amazona pojawiła się możliwość zamawiania przycisków z logotypami kilkunastu firm.

Amazon Dash Button – jak to działa?

Dash Button to niewielki przycisk wyposażony w łączność WiFi. Każde urządzenie powiązane jest z jednym towarem należącym do partnera współpracującego z Amazonem – jak np. pasta do zębów, proszek do prania albo napój. Po jego naciśnięciu następuje automatyczne złożenie zamówienia, a użytkownik dostaje powiadomienie na smartfona. Jeżeli uzna, że jednak nie chce kupić danego towaru, może się wycofać (rezygnując z zakupu za pośrednictwem aplikacji - o ile oczywiście zrobi to wystarczająco szybko, zanim towar wyjedzie z magazynu).

Zobacz: Polacy? Najbardziej narzekający klienci w branży eCommerce to…

Przycisk powstał z myślą o tym, aby uzupełniać domowe zapasy i pomóc reagować użytkownikowi w sytuacji kryzysowych – np. wtedy, kiedy skończy mu się proszek do prania. Jeśli będzie miał przyklejony do pralki Dash Button, będzie mógł rozwiązać ten problem jednym kliknięciem.

Amazon udostępnił to rozwiązanie swoim najwierniejszym użytkownikom (subskrybentom programu Prime).


Fot.: Amazon

Ceny przeszkadzają, ale...

Taki „bajer” kosztuje 4,99 dol. Ale opłata za przycisk po dokonaniu pierwszego zakupu zwracana jest na konto użytkownika, który może przeznaczyć je na dalsze zakupy w Amazonie. Problemem dla Amazona okazała się jednak nie cena samego urządzenia, lecz produktów, które przy jego pomocy można kupić. W połowie 2016 roku „Wall Street Journal” przytoczył historię klientki, która przy pierwszym zakupie zapłaciła 9 dolarów za 12 butelek Gatorade, a przy kolejnym – aż 22 dol. Na przycisku nie można sprawdzić ceny produktu, więc mogła się o tym dowiedzieć dopiero po wcześniejszym wejściu na stronę lub już po złożeniu zamówienia. – Jeśli muszę za każdym razem sprawdzać cenę, to tak naprawdę nie oszczędzam swojego czasu – narzekała klientka.

Zobacz też: 7 wschodzących gwiazd globalnego eCommerce

Na podobny problem uskarżał się dziennikarz „Fast Company”, który umieścił przyciski w całym swoim domu i zauważył, że korzystanie z nich nie przynosi żadnych oszczędności cenowych. A przecież to konkurencyjne ceny i prokliencka polityka cenowa były jednymi z głównych powodów, dla których firma Jeffa Bezosa osiągnęła wycenę sięgającą ponad 400 mld dolarów, a on stał się jednym z najbogatszych ludzi świata (z majątkiem wycenianym na ponad 70 mld dolarów).

...magia szybkich zakupów działa

Mimo to klienci przekonali się do Dash Button. Amazon początkowo współpracował przy tym projekcie z 18 markami. Po roku było ich już 100. A pod koniec 2016 roku za pomocą przycisku można było już kupować ponad 200 produktów (od papieru toaletowego przez kawę i płyn do mycia naczyń na przekąskach skończywszy). Amazon chwali się, że w zeszłym roku liczba zamówień dokonanych za pośrednictwem magicznego przycisku wzrosła pięciokrotnie.

Co w największym stopniu zadecydowało o sukcesie Amazon Dash Button?

  • prostota: już chyba nie da się łatwiej robić zakupów, niż takim kliknięciem. Idealne rozwiązanie dla kupujących regularnie konkretne marki i produkty.

  • wygoda: przyciski można rozmieścić w najbardziej newralgicznych punktach w mieszkaniu (na pralce, lodówce, półce z kosmetykami – wszędzie tam, gdzie znajdują się produkty, które regularnie kupujemy).

  • szybkość: braki w domowych zapasach można uzupełniać w czasie rzeczywistym – praktycznie w momencie zorientowania się, że czegoś brakuje.

 

Przycisk idzie w świat

Rosnąca popularność Dash Button spowodowała, że Amazon wyszedł ze swoim programem poza Stany Zjednoczone. Już w połowie ubiegłego roku przyciski do szybkich zakupów pojawiły się w Austrii, Niemczech oraz Wielkiej Brytanii. Niedługo później trafiły do Japonii.

Natomiast na początku tego roku firma Jeffa Bezosa zamieściła Dash Button na swojej stronie internetowej i w aplikacji mobilnej. Ma to ułatwić kupowanie osobom, które zamiast fizycznych przycisków wolą korzystać z telefonu albo komputera.

Kierunek: eGrocery

Amazon przy pomocy swojego przycisku chce jeszcze silniej zaistnieć w sektorze zakupów spożywczych online, które uznaje się za jedną z najbardziej perspektywicznych gałęzi eCommerce. Jak wynika z raportu „The Digitally Engaged Food Shopper”, przygotowanego przez firmę Nielsen, do 2025 roku amerykański sektor eGrocery urośnie pięciokrotnie, osiągając wartość 100 mld dolarów. Ten trend jest widoczny także w Polsce – eksperci Frisco.pl przewidują, że polski rynek zakupów spożywczych online będzie rósł w tempie 30 proc. rocznie.

Skala przedsięwzięcia Amazona na razie jest stosunkowo mała – zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę to, że stoi za nim gigant, do którego należy blisko 40 proc. amerykańskiego rynku eCommerce. Ale kto wie – być może przyszłością handlu – nie tylko spożywczego – są właśnie przyciski skracającego czas zakupu do jednego kliknięcia?

Przeczytaj teraz: Nie można po prostu wymyślać sobie cen [WYWIAD]

Fotografia otwarciowa: mat. prasowe Amazona