Login

Wybór kraju

Wybór kraju

Młodzi, niedoświadczeni? Niekoniecznie. Kto w Polsce zakłada startupy i co z tego ma? [WYWIAD]

26 Sie 2016   Aktualizacja: 26 Sie 2016

Marta Siekierska

Gdzie warto założyć w Polsce startup? Które modele biznesowe mają największe szanse na sukces? Czego rodzimym startupom najbardziej brakuje? Rozmawiamy z Elizą Kruczkowską, prezes fundacji Startup Poland.

PayU: Kim jest statystyczny polski startupowiec?
Eliza Kruczkowska *: To młody człowiek, mieszkający w jednym z dużych ośrodków miejskich. Z naszych tegorocznych badań wynika, że ponad połowa startupowców zarejestrowała swoją firmę w jednym z czterech miast: Warszawie, Krakowie, Trójmieście lub Poznaniu. Prawie 60 proc. z nich prowadzi mikroprzedsiębiorstwa, czyli firmy zatrudniające do 10 osób.

PayU: To nieopierzeni studenci?
Niekoniecznie. Większość osób myśli, że startupy zakładają ludzie młodzi i niedoświadczeni, a to nie do końca prawda – startupowcy znajdują się w przedziale wieku 20-40 lat, a zdecydowana większość z nich to trzydziestolatkowie. Trzech na czterech ma wykształcenie wyższe, w tym połowa w obszarze nauk technicznych lub ścisłych (w tym informatyka, elektronika i matematyka), a druga połowa w obszarze nauk społecznych lub humanistycznych (w tym nauki ekonomiczne i prawne). Co ciekawe, ponad połowa startupów posiada wśród założycieli osobę doświadczoną, która zakładała wcześniej inny startup.

W którym z tych ośrodków młode technologiczne firmy rozwijają się najprężniej?
W Warszawie i Krakowie, choć oba te miasta mają zupełnie inną specyfikę. W Krakowie mówi się, że powstaje tzw. Dolina Beaconowa – działa w niej kilka dużych firm tworzących beacony, zatrudniających po 50-60 osób, takich jak Estimote czy Kontakt.io. Jest też Brainly (znany w Polsce jako Zadane.pl), z którego korzysta globalna społeczność uczniów gimnazjów i liceów, licząca ponad 60 milionów użytkowników w 35 krajach. Wiele szybko rosnących start-upów zaczęło tam powstawać w jednym miejscu – w okolicy zwanej Zabłociem, która stała się obszarem młodych, kreatywnych przedsiębiorców technologicznych.

Ale jako startupowe centrum Polski wskazałabym Warszawę. Tu powstaje więcej dobrych projektów. Tu także Google założył swoje centrum przedsiębiorczości – Campus Warsaw – a nie w Pradze, Budapeszcie czy Krakowie. A to chyba jest najlepszym potwierdzeniem tezy, że stolica jest najsilniejszym ośrodkiem startupowym w Polsce.

W Polsce nie powstanie druga Dolina Krzemowa, ale może Warszawa lub Kraków zamienią się kiedyś w drugi Sztokholm, Berlin albo Tel-Awiw? Jak Pani ocenia szansę na zbudowanie w którymś z miast takiego ekosystemu startupowego?
To jest możliwe. Takie centra powstają w dużych ośrodkach miejskich, które mają dostęp do tzw. „świeżej krwi”, stanowiącej podstawę przedsiębiorczości, czyli do uniwersytetów. Warszawa się do nich zalicza, a do tego jest centralnie położona i ma największy port lotniczy w kraju. Miasto prowadzi proces gentryfikacji na Pradze. Niedługo, obok wspomnianego Campusu powinno powstać tam duże centrum kreatywne. Coraz więcej wydarzeń branżowych organizowanych jest w stolicy – np. Bitspiration, które zostało tu przeniesione z Krakowa, czy Wolves Summit organizowane wcześniej w Trójmieście. Do tego Warszawa jest najbardziej międzynarodowym z polskich miast, otwartym na inne nacje, zarówno ze Wschodu, jak i Zachodu.

Najważniejsze jest jednak to, że w Warszawie swoje siedziby ma wiele międzynarodowych korporacji, a większość polskich startupów zorientowanych jest na sektor usług dla biznesu (B2B). Wielkie firmy rozglądają się, co się dzieje dookoła nich i albo kupują rozwiązania od młodych firm technologicznych, albo wchłaniają ich innowacyjne zespoły.

Ważniejsza jest bliskość dużego biznesu niż to, że Polacy stają się coraz bardziej świadomymi użytkownikami internetu i produktów cyfrowych?
Z perspektywy startupów – myślę, że tak. Młode polskie firmy najczęściej tworzą rozwiązania dla biznesu. Mamy znacznie mniej startupów, które wspierają rozwiązania dla zwykłego Kowalskiego.

Czy to nie stanowi przeszkody dla firm, które chciałyby sprzedawać w sieci produkty lub usługi konsumentom? Dla firm, które chcą stawiać na eCommerce?
Powołam się na fragment naszego najnowszego, jeszcze nieopublikowanego raportu o startupach. Kiedy analizowaliśmy modele sprzedażowe firm, okazało się, że ponad 77 proc. z nich realizuje sprzedaż w modelu B2B. Ale w tej grupie są również przedsiębiorstwa (26 proc.), które sprzedają zarówno do grupy biznesowej, jak i do klienta indywidualnego, czyli realizują model mieszany. Z kolei badane przez nas startupy najczęściej określają swoje produkty lub usługi jako „należące do kategorii mobile”, „eCommerce” oraz „oprogramowanie dla firm”. Zatem eCommerce ma się mocno, skoro wyszło nam, że 13,8 proc. firm tworzy rozwiązania z myślą o tym sektorze.

Czyli na rynku jest miejsce dla osób tworzących typowe sklepy internetowe.
Tak, ale nie powiedziałabym, że mamy do czynienia z trendem rosnącym. Patrząc na wydatkowanie środków unijnych, to boom na eCommerce zaczął się już w 2007-2008 roku. Teraz większy nacisk przy rozdzielaniu środków publicznych kładzie się na wspieranie rozwoju badań i ich komercjalizacji.

PRZECZYTAJ: Jak eCommerce zmienia branżę luksusową >>

Z zeszłorocznego raportu Startup Poland wynika, że niemal 60 proc. polskich startupów finansuje się samodzielnie. Czy to znaczy, że brakuje w Polsce inwestorów stawiających na młode technologiczne firmy?

Startupy zawsze będą mówić, że na rynku jest niewystarczająca ilość kapitału który mógłby przyspieszyć ich rozwój, a inwestorzy, że brakuje dobrych pomysłów, które zrobią globalną karierę. Istnieje teza, że powstała w Polsce luka kapitałowa przy projektach, które potrzebują finansowania rzędu 1,5–4 mln złotych. Ona ma zostać wypełniona środkami z programu Start in Poland. Do wydania będzie około 3 miliardów złotych, a to zweryfikuje, czy na rynku znajdzie się odpowiednia liczba projektów, w które warto zainwestować.

Te dane – blisko 60 proc. firm finansowanych z własnych oszczędności – są również wynikiem tego, że wiele firm ma awersję do ryzyka, do sięgania po środki do rozwoju biznesu. Nie zawsze jest tak, że startupowiec musi sięgać po zewnętrzne finansowanie, żeby rozwinąć swój biznes. 

Moim zdaniem nie wolno w tym wszystkim zapominać o wsparciu pozakapitałowym – pomysły muszą się gdzieś inkubować, a modele biznesowe rozwijać.

Często słyszę, że problemem w Polsce nie jest brak kapitału, ponieważ dobry projekt zawsze go znajdzie, ale brak tzw. smart money – czyli pieniędzy połączonych z wiedzą inwestora. Czy rzeczywiście jest tak, że za środkami finansowymi rzadko idzie wsparcie ze strony osoby, która wie, jak budować firmy technologiczne?
Zgadza się, zdecydowanie jest to problem. Musimy jednak pamiętać, że ta branża jest w Polsce bardzo młoda, jest jak nastolatek w fazie dojrzewania. Z naszego badania wynika, że tworzą ją głównie seryjni przedsiębiorcy. Startupy w Polsce w 60 proc. prowadzą doświadczeni startupowcy. Ci, którzy wracają na rynek z nowymi pomysłami. A niektórzy z nich po wyjściu ze startupu zostają inwestorami lub aniołami biznesu. W ten sposób tworzy się pewien cykl. Ten cykl po 10 latach dopiero zaczyna się domykać.

Mamy już takich ludzi jak Piotr Wilam, który kiedyś stworzył Onet, a teraz prowadzi akcelerator Innovation Nest i szuka startupów działających w modelu SaaS (Software-as-a-Service). Jest Marek Borzestowski, który przewodzi w Polsce izraelskiemu funduszowi Giza Ventures. To pierwsze przykłady zakończonego cyklu, w którym twórcy firm odnieśli sukces, stali się mentorami, przewodnikami dla innych. Ale Polsce z pewnością brakuje doświadczenia w tworzeniu wielkich międzynarodowych korporacji technologicznych. Ile mamy takich firm? Przychodzi mi do głowy tylko producent gier, CD Projekt.

ZOBACZ TEŻ: Jak wykorzystać potencjał sprzedażowy mediów społecznościowych >>

I wciąż nie mamy jednorożca, start-upu wycenianego co najmniej na miliard dolarów.

Mówmy lepiej o potrzebie edukacji młodych. To znacznie ważniejsze niż dywagacje o wycenach startupów. Dobre akceleratory, czyli takie programy intensywnego, podzielonego na etapy szkolenia dla wyselekcjonowanych wcześniej twórców startupu, możemy policzyć na palcach jednej ręki. A taki Berlin, Londyn czy Tel-Awiw mają ich kilkanaście, przy czym większość z nich to filie amerykańskich programów, które umożliwiają najlepszy wejście na zagraniczne rynki. Dlatego powinniśmy otworzyć się i zachęcić zagranicznych inwestorów, żeby wchodzili na polski rynek.

Nie bójmy się powiedzieć, że brakuje nam doświadczenia w robieniu globalnych technologicznych firm. Douczmy się i nie mówmy, że sami potrafimy zrobić wszystko najlepiej, bo na takim podejściu daleko nie zajedziemy.

Kiedy będzie Pani mogła usiąść, odsapnąć i powiedzieć: „Jest nieźle. Mamy już przyzwoicie działający ekosystem startupowy”?
Ostatnio byłam w Izraelu i ktoś opowiedział mi o tym, że tam 20 lat temu każda matka marzyła, żeby jej dziecko zostało prawnikiem lub lekarzem. Teraz matki marzą o tym, żeby ich dzieci były startupowcami. Oczywiście to historia trochę na wyrost, ale moda na startupy, z której często śmieją się w Polsce, tam przeobraziła się w tworzenie globalnych firm technologicznych. Marzy mi się, żeby w Polsce było podobnie, by wizerunek startupowców, czyli przyszłych wielkich przedsiębiorców technologicznych, był równie silny.


***

Eliza Kruczkowka to prezes fundacji Startup Poland, której celem jest wspieranie polskich startupów i budowanie lokalnego ekosystemu startupowego. Jest również właścicielką firmy IT PR – agencji realizującej kampanie PR dla klientów z sektora technologicznego.

 

***
26 sierpnia startuje Startup Weekend Warsaw – trzydniowa impreza dla startupów, podczas której młodzi przedsiębiorcy będą dowiadywać się od mentorów, inwestorów i aniołów biznesu, jak należy budować technologiczne firmy. Motywem przewodnim tegorocznej imprezy jest branża innowacji finansowych FinTech. Jednym z partnerów Startup Weekend Warsaw jest firma PayU, która jest również zaangażowana w globalny konkurs dla startupów Seedstars World, którego finał odbędzie się w kwietniu 2017 roku w Lozannie (a lokalny event – już 7 września w Warszawie).

Zwycięzca Startup Weekend Warsaw otrzyma PayU zaproszenie do top12 startupów, które 7 września będą się prezentować podczas warszawskiej edycji Seedstars World. Takie zaproszenie oznacza, że zespół nie będzie musiał przechodzić eliminacji, od razu trafi do finałowej 12 i będzie miął szanse walczyć o miejsce w finale. Dodatkowo na SWWAW PayU wręczy nagrodę indywidualną - dla jednego uczestnika, który otrzyma bilet, przelot i hotel na globalny finał Seedstars World w Lozannie (zaprezentują się tam zwycięzcy z 60 krajów, będzie to też okazja do spotkania wielu inwestorów i ludzi biznesu).

***

Zdjęcie Elizy Kruczkowskiej pochodzi z YouTubowego kanału Koalicji na rzecz Polskich Innowacji