7 internetowych konsekwencji zakazu handlu w niedziele
Magdalena Parys

Zakaz handlu w niedziele zmusi wiele sklepów stacjonarnych do zmiany sposobu prowadzenia biznesu. Jednocześnie jest to ogromna szansa dla firm z sektora e-commerce. Kto i w jaki sposób może zyskać (lub stracić) na nowych regulacjach?

Klamka zapadła. Sejm uchwalił ustawę o ograniczeniu handlu w niedziele. To oznacza, że od 1 marca 2018 roku w każdym miesiącu będą zaledwie dwie niedziele handlowe, od 1 stycznia 2019 roku – tylko jedna, a od 2020 r. niedzielny handel będzie możliwy tylko siedem razy w roku. Za złamanie zakazu sklepom grozi od tysiąca do 100 tys. złotych kary.

Po wielu miesiącach legislacyjnych przepychanek stało się także jasne, że obostrzenia nie obejmą sklepów internetowych. To oznacza, że firmy z branży e-commerce już za nieco ponad dwa miesiące otrzymają 23 dni (na początek), podczas których nie będą musiały rywalizować ze swoimi stacjonarnymi konkurentami. Trudno o lepszy prezent na gwiazdkę.

Sprawdziliśmy, w jaki sposób może zmienić się rynek e-commerce po 1 marca 2018 roku. Oto 7 bardzo prawdopodobnych e-konsekwencji wprowadzenia zakazu handlu w niedziele w sklepach stacjonarnych.

1. Omnichannel będzie ważniejszy niż kiedykolwiek

Od wielu lat omnichannel – prowadzenie handlu za pośrednictwem ściśle ze sobą powiązanych kanałów stacjonarnych i internetowych – jest jednym z najgorętszych trendów w branży e-commerce. Zakaz handlu w niedziele jeszcze go zintensyfikuje. Nie ma wątpliwości, że tradycyjne sklepy – wciąż dominujące w branży handlowej – coraz chętniej będą otwierać się na internet. Dotyczy to zarówno małych podmiotów, jak i tych największych – jak choćby CCC czy LPP, które już teraz w coraz większym stopniu napędzają swoją sprzedaż za pośrednictwem cyfrowych kanałów.

2. Powitajcie Cyber Niedziele

W kalendarzu handlowym wciąż przybywa wydarzeń, które mają status świąt sprzedażowy – takich jak Black Friday czy Cyber Monday. Za sprawą nowych regulacji w polskim kalendarzu handlowym przybędą 23 dodatkowe święta. – Intensywna aktywność digital marketingu, którą obserwowaliśmy do tej pory przed Black Friday, od przyszłego roku będzie się odbywać w sposób uporządkowany i cykliczny. Przynajmniej w co drugi piątek marki będą startować ze swoimi kampaniami marketingowymi dla e-commerce, tworzyć dedykowane niedzieli cykle komunikacyjne, testować nowe metody pozyskiwania klientów – mówi Zbigniew Nowicki, dyrektor zarządzający agencji Bluerank oraz przewodniczący Rady Izby Gospodarki Elektronicznej.

Zobacz też: 8 wskazówek, jak zwiększyć sprzedaż w okresie (po)świątecznym

 

Zbigniew Nowicki, dyrektor zarządzający agencji Bluerank oraz przewodniczący Rady Izby Gospodarki Elektronicznej

Branża handlowa skupi działania reklamowe na tych weekendach, w które będzie można handlować - twierdzi Zbigniew Nowicki, dyrektor zarządzający agencji Bluerank oraz przewodniczący Rady Izby Gospodarki Elektronicznej

3. Podkręcenie tempa wzrostu. I konkurencji

Polski rynek e-commerce, którego wartość szacuje się na 36-40 mld złotych, od kilku lat rośnie o kilkanaście procent rocznie. Za sprawą 23 dni, podczas których nie będzie miał konkurencji ze strony sklepów stacjonarnych, może to imponujące tempo wzrostu podtrzymać. Zwłaszcza że do tej pory w weekendy Polacy zdecydowanie chętniej robili zakupy w sposób tradycyjny niż w internecie. Teraz może się to zmienić.

To jednak nie oznacza, że w firmach z sektora e-commerce już teraz powinny wystrzelić korki od szampanów. – Właściciele tradycyjnych sklepów będą chcieli jakoś wypełnić tę lukę i nie oddadzą tak łatwo rynku. Nie zrezygnują z niedziel handlowych. Jedną z konsekwencji zakazu będzie to, że ci, którzy jeszcze nie byli w pełni przekonani, czy powinni ruszyć ze sprzedażą internetową, teraz nie będą mieć co do tego żadnych wątpliwości – mówi dr Maciej Kraus, ekspert strategii cenowych oraz prezes Grupy Akademeia.

Jeśli więc ktoś już dziś miałby się cieszyć z nowych obostrzeń handlowych, to są to przede wszystkim fani zakupów internetowych, którym niewątpliwie sprzyjać będzie zaostrzająca się konkurencja na rynku.

4. Nowi e-konsumenci

Zakaz nie tylko zachęci firmy z sektora tradycyjnego handlu do rozwijania kanału internetowego, ale też najprawdopodobniej spowoduje, że na rynku pojawi się zupełnie nowa grupa konsumentów – osoby, które do tej pory z różnych powodów nie interesowały się zakupami w sieci. Z niedawnego raportu Barometr E-shopper 2017 wynika, że 58 proc. Polaków przynajmniej raz w miesiącu kupuje w sieci. Za sprawą zakazu ten odsetek może wyraźnie wzrosnąć, co przy okazji doprowadzi do zmiany demografii kupujących.

– Z zakupami w internecie jest tak, że jak już się ich raz spróbuje, to ciężko się od nich oderwać. To tylko kwestia przełączenia stanu umysłu. Zmiany perspektywy lub paradygmatu zakupowego. Przełamania się – mówi Zbigniew Nowicki. – Argumenty ludzi, którzy nie kupują w sieci, najczęściej krążą wokół niepewności, chęci dotknięcia produktu, werbalnego kontaktu ze sprzedawcą. To nie są twarde przekonania. W sytuacji niedostępności kanału zakupowego te i inne argumenty zaczną schodzić na drugi plan – dodaje.

Przeczytaj też: 5 sposobów na wykorzystanie sztucznej inteligencji w e-commerce

5. Kreatywność sposobem na klienta

Dr Maciej Kraus spodziewa się, że zakaz spowoduje zintensyfikowanie starań o pozyskanie niedzielnego klienta. W wielu obszarach i za pomocą najróżniejszych metod. – Porównałbym to do tego okresu, w którym obowiązywał zakaz reklamowania piwa. Jego producenci bez trudu sobie z tym poradzili. Puścili do nas oko, reklamując piwo bezalkoholowe. Spodziewam się, że będziemy mieć tego powtórkę, tylko na zdecydowanie większą skalę – mówi dr Maciej Kraus. – Należy się spodziewać eksplozji kreatywności, szczególnie w tych firmach, które do tej pory zaniedbywały kanał e-commerce – dodaje Zbigniew Nowicki.

6. Rozkwit digital marketingu

Eksperci nie mają także wątpliwości, że jednym z największych beneficjentów zakazu mogą okazać się agencje marketingowe i firmy świadczące usługi dla branży cyfrowej.

– Albo nastąpi wyraźne przesunięcie budżetów marketingowych z kanału offline do online, albo firmy stworzą osobne budżety przeznaczone wyłącznie na działania związane z 23 niedzielami, podczas których będzie obowiązywać zakaz – mówi Zbigniew Nowicki. – Firmy z branży marketingu i digital, które zajmują się m.in. przygotowywaniem klientów do zakupów, kreowaniem potrzeb czy zachęcaniem do kupna produktów, mogą skorzystać na zakazie podobnie do tych z sektora e-commerce.

Nowe prawo jest także ogromną szansą dla firm, które specjalizują się w budowaniu platform e-commerce. To do nich zgłosi się całe mrowie podmiotów, które do tej pory nie interesowały się sprzedażą internetową.

smutek tradycyjnego handlu

Smutek tradycyjnego handlu stacjonarnego - wiele sklepów dostanie po kieszeni bez handlowych niedzieli

7. Szansa dla e-grocery, wyzwanie dla branży odzieżowej

Na zakazie handlu w niedziele sporo może zyskać także branża e-grocery. W tej chwili wydatki na zakupy spożywcze w sieci stanowią ledwie kroplę w morzu pieniędzy zostawianych w sektorze FMCG. Ale jeśli dla rodzin, które większość produktów spożywczych kupują w weekendy, zakupy internetowe staną się atrakcyjną alternatywą, może się to zmienić.

Poważny ból głowy mają natomiast firmy z sektora odzieżowego. Jak zauważa dr Maciej Kraus, wiele z nich w weekendy realizuje od 50 do 70 proc. swojej sprzedaży. Wyjęcie 23 niedziel z kalendarza handlowego może je bardzo poważnie uderzyć po kieszeniach. Przełączenie się na tryb online może się dla nich okazać jedynym ratunkiem.

Zobacz także: 5 najciekawszych polskich sklepów internetowych