Amazon Go. Czy warto się na nim wzorować?
Magdalena Parys

Po testach trwających przez cały 2017 rok Amazon w końcu uruchomił swój nowatorski sklep stacjonarny. Wnioski z otwarcia są obiecujące. Ale czy jest to sklep przyszłości, który będziemy od Amerykanów kopiować?

Amazon Go to jeden z najważniejszych stacjonarnych projektów amerykańskiego giganta. To m.in. przy pomocy swoich innowacyjnych sklepów koncern Jeffa Bezosa chce zawojować tradycyjną sprzedaż – z internetową już sobie poradził.

Na początku tego roku, po trwających kilkanaście miesięcy testach, marketplace z USA w końcu uruchomił swój sklep przyszłości w Seattle. Amazon Go jest zintegrowany z aplikacją. Nie ma w nim kas ani sprzedawców. Żeby wejść do sklepu, trzeba zeskanować kod QR. Produkty wystarczy natomiast zapakować do koszyka i po prostu wyjść z nimi – płatność zostanie zrealizowana automatycznie, a kupujący otrzyma e-paragon na telefon.

Zobacz: Amazon uruchomił sklep przyszłości.

To tyle, jeśli chodzi o teorię. A jak działa Amazon Go w praktyce? Czy przedsiębiorcy budujący własne sklepy powinni się nim inspirować? I wreszcie – czy to właśnie w ten sposób będą wyglądać zakupy za 5, 10 czy 15 lat?

Przedstawiamy pięć wniosków z otwarcia Amazon Go, które mogą się przydać w Twoim  biznesie.

1. Tam wciąż pracują ludzie

Wiele osób zastanawiało się, co się stanie z pracownikami Amazon Go, skoro w sklepie nie będzie kas. Okazuje się, że o ile kasjerzy rzeczywiście nie są w tego typu miejscu potrzebni, o tyle ludzie nadal tam pracują. Są oni niezbędni do tego, aby uzupełniać i ustawiać produkty na półkach, pomagać konsumentom z technicznymi problemami i w poszukiwaniu artykułów. Personel sklepu dba także o niesprzedawanie alkoholu osobom nieletnim i przygotowuje posiłki do sprzedaży. Nie jest to zatem w pełni automatyczny sklep. To dobra wiadomość dla pracowników branży handlu. Trochę gorsza dla właścicieli sklepów.

2. Ochrona przed złodziejami kosztuje

Jedną z zalet sklepu przyszłości miało być to, że złodzieje nie będą w stanie nic z niego wynieść. I wydaje się, że Amazon Go sprostał temu wyzwaniu. Sklep funkcjonuje m.in. dzięki setkom kamer umieszczonym niemal w każdym miejscu. To one analizują, co klienci wkładają do swoich koszyków. One też śledzą każdy ruch potencjalnego złodzieja. Wreszcie one także generują koszty – wprawdzie Amazon o tym nie poinformował, ale można się domyślić, że zbudowanie takiej infrastruktury wideo nie jest tanie. A tym bardziej proste.

3. ... I można coś ukraść… przypadkiem

Kamery, wspierane algorytmami uczenia maszynowego, pełnią role wirtualnych kasjerów. Ale, podobnie jak ludzcy kasjerzy, mogą nie zarejestrować, że klient umieścił produkt w swoim koszyku. O ile więc celowo trudno byłoby coś niepostrzeżenie wynieść ze sklepu, może do tego dojść niechcący. W ten sposób Deidre Bosa, dziennikarka CNBC, przez przypadek nie zapłaciła za jogurt. System Amazona nie jest więc niezawodny, choć większość testujących go dziennikarzy była pod wrażeniem tego, z jaką precyzją analizował ich zachowania w sklepie.

4. Zakupy naprawdę ekspresowe

Wrażenie robi także tempo, w jakim można realizować zakupy za pośrednictwem Amazon Go. Zeskanowanie kodu na wejściu zajmuje kilka sekund. Reszta ścieżki zakupowej zależy od tempa poruszania się klienta po sklepie i umiejętności wyszukiwania produktów. Wielu obserwatorów było zdumionych, widząc ludzi, którym zrobienie zakupów zajmowało mniej niż minutę. Jeśli więc wizyty w supermarketach przyszłości mają być ekspresowe, wydaje się, że koncept zastosowany przez Amazona może się sprawdzić.

5. Konsument zna ceny wcześniej

Aplikacja Amazona otwiera wiele zakupowych furtek. Jedna z nich pozwala na sprawdzenie dokładnych cen towarów przed wejściem do sklepu. Nie jest to żadna spektakularna innowacja, ale spore ułatwienie zakupowe. Dzięki niemu można uniknąć zawodu, stojąc przed sklepową półką.

Fot. Wikimedia.org