Polski e-commerce sięga po 50 mld złotych
Magdalena Parys

Polski handel elektroniczny jest już warty ok. 40 mld złotych. Za kilka miesięcy jego wartość może wzrosnąć o kolejne 5-10 mld złotych. Z czego wynika ten wzrost i co będzie dla e-biznesu największym wyzwaniem?

Choć handel internetowy już od wielu lat jest jednym z najgorętszych globalnych trendów gospodarczych, w Polsce zakupy online wciąż odpowiadają za ledwie ułamek łącznej sprzedaży detalicznej. Szacuje się, że udział e-commerce w całościowej wartości handlu nad Wisłą wynosi około 5 procent. To wynik wyraźnie gorszy od tego, jaki osiągają zamożne europejskie rynki, np. brytyjski, niemiecki czy skandynawski.

Ale to też dobra wiadomość dla firm, które zamierzają się rozwijać w tym segmencie. Jak wskazują eksperci, w tym roku rynek może bowiem liczyć na co najmniej kilkunastoprocentowy wzrost. Co z tego wynika?

E-commerce na ścieżce wzrostu

W 2017 roku aż 14,3 mln spośród 26,5 mln polskich internautów przynajmniej raz dokonało zakupów w sieci – wynika z raportu „E-commerce w Polsce 2017. Gemius dla e-Commerce Polska”. To oni tworzyli rynek, którego łączna wartość szacowana jest na 40 mld złotych. Do tej wyceny nie należy się jednak przywiązywać, ponieważ już w tym roku powinna ona wyraźnie wzrosnąć.

Taki wniosek płynie z raportu „E-commerce 2018”, przygotowanego przez firmę Interaktywnie.com. Według Mateusza Bobera, specjalisty ds. użyteczności serwisów internetowych i projektanta UX w agencji e-marketingowej Ideo Force, w 2018 r. polski rynek e-commerce powinien wzrosnąć o 15 procent. Tym samym cały sektor osiągnąłby wartość około 45 mld złotych. Ale to i tak ostrożna prognoza.

– W mojej opinii estymowana wartość polskiego rynku handlu online wzrośnie o 23 proc. i w 2018 roku zapewne przekroczy kwotę 50 mld złotych, a w 2020 roku osiągnie 70 mld – mówi Zbigniew Nowicki, przewodniczący rady Izby Gospodarki Elektronicznej i dyrektor zarządzający agencji Bluerank, cytowany w raporcie Interaktywnie.com. – To wyważone prognozy, choć uważam, że na początku 2019 roku przekonamy się, że polski handel elektroniczny był jedną z lokomotyw naszej gospodarki.

Demograficzny napęd

Źródeł tak dynamicznego wzrostu powinno być przynajmniej kilka. Jednym z podstawowych jest oczywiście stale rosnąca liczba internautów oraz ciągle powiększające się grono osób regularnie kupujących w sieci. Jest to przede wszystkim pochodna zmian demograficznych – wchodzenia na rynek nowego przedstawicieli nowego pokolenia, dla którego e-commerce jest naturalnym środowiskiem. Ale nie tylko ich.

– Z jednej strony przybywa cały czas internautów, z drugiej rośnie też wiek grupy aktywnie korzystającej z sieci, nawet w mediach społecznościowych, w których mamy już mocno obecną grupę 60+, co jeszcze kilka lat temu było niewyobrażalne – mówi Krzysztof Pałys, członek zarządu agencji marketingu internetowego Tomasz Bonek Marta Smaga, cytowany w raporcie Interaktywnie.com

Zakaz handlu pomoże e-commerce

Ekspert zauważa, że według badań, do robienia zakupów internetowych klientów zachęcają przede wszystkim: wygoda, brak skomplikowanych procesów, oszczędność czasu, a także ceny, które są z reguły niższe niż w sklepach tradycyjnych. W 2018 roku dojdzie do tego jeszcze jeden czynnik. Dodatkowy napęd dla branży e-commerce powinno przynieść wprowadzenie zakazu tradycyjnego handlu w wybrane niedziele (zacznie obowiązywać od marca), dzięki któremu część konsumentów do tej pory robiących zakupy wyłącznie w placówkach stacjonarnych zostanie zmuszona do zmiany swoich przyzwyczajeń.

Kilka tygodni temu wspominał o tym Zbigniew Nowicki w rozmowie z PayU: – Z zakupami w internecie jest tak, że jak już się ich raz spróbuje, to ciężko się od nich oderwać. To tylko kwestia przełączenia stanu umysłu. Zmiany perspektywy lub paradygmatu zakupowego. Przełamania się – mówi Zbigniew Nowicki. – Argumenty ludzi, którzy nie kupują w sieci, najczęściej krążą wokół niepewności, chęci dotknięcia produktu, werbalnego kontaktu ze sprzedawcą. To nie są twarde przekonania. W sytuacji niedostępności kanału zakupowego te i inne argumenty zaczną schodzić na drugi plan.

Mobile wciąż na topie

Choć błyskawicznie zmieniające się technologie potrafią niektóre branże przewracać do góry nogami kilka razy w roku, w przypadku e-commerce najważniejsze trendy od lat pozostają te same. Eksperci przepytani przez Interaktywnie.com zwracają uwagę przede wszystkim na nieustannie rosnące znaczenie urządzeń mobilnych w handlu.

– W roku 2018 bez wątpienia będziemy mieli do czynienia z dalszym wzrostem udziału urządzeń mobilnych nie tylko w odwiedzinach sklepów internetowych, ale również w sprzedaży dokonywanej za ich pomocą – mówi Mateusz Bober. – Trend ten jest dużo bardziej zauważalny na Zachodzie, gdzie użytkownicy do płatności mobilnych podchodzą z większym zaufaniem. W dużej mierze konsumenci na rodzimym rynku wykorzystują już smartfony do poszukiwania informacji o produktach lub samych produktów, jednak transakcje finalizują tradycyjnie, na desktopie.

Według niego jest jednak jedynie kwestią czasu, kiedy to smartfony staną się urządzeniami służącymi do finalizacji zakupów. Będzie to w dużej mierze zależeć od tempa rozwoju technologii mobilnych i wygody korzystania z rozwiązań smartfonowych. Podobnego zdania jest zresztą Tomasz Kufera, digital & data science consultant w Kamikaze. – Większość aplikacji lub stron jeszcze nie jest odpowiednio dostosowana do wymagań użytkowników lub samych urządzeń. Użytkownicy na razie korzystają z mobilnego e-commerce bardziej jako porównywarki cen podczas wizyt w sklepie niż do dokonywania natychmiastowych zakupów. Nadchodzące lata, dzięki takim ułatwieniom jak Android Pay czy Blik, mogą ten trend drastycznie zmienić – pisze Kufera w raporcie.

Omnichannel i cała reszta

Jednak nie samym mobile'em polski handel elektroniczny żyje. Lista trendów istotnych dla przedsiębiorców internetowych jest długa, a wysokie miejsce zajmuje na niej m.in. omnichannel. Sprzedaż tradycyjna i internetowa coraz silniej się przenikają, a najlepsze marki potrafią już bardzo sprawnie poruszać się pomiędzy cyfrowymi a rzeczywistymi światami.

Widać to choćby w działaniach Eobuwie.pl, największego polskiego internetowego sprzedawcy butów. Stworzona przez Marcina Grzymkowskiego firma otworzyła niedawno salon sprzedaży w centrum handlowym Magnolia we Wrocławiu, w którym można ekspresowo obejrzeć towar w sieci, zamówić go i odebrać. Klient może wybierać spośród 150 tys. modeli butów i torebek, które przegląda na specjalnych ekranach. Jak już zdecyduje się na zakup, wybiera produkt, a ten po zaledwie trzech minutach trafia do niego z pobliskiego magazynu. Więcej o nowatorskim salonie Eobuwie przeczytasz TUTAJ.

Oprócz omnichannelu eksperci zwracają uwagę także na kilka innych trendów, które powinny stanowić napęd dla e-biznesów w 2018 roku. Sugerują, że warto inwestować w zautomatyzowany i spersonalizowany marketing (programmatic buying, marketing automation, e-mail marketing), systemy do zarządzania relacjami z klientem (CRM), sztuczną inteligencję (m.in. w wirtualnych asystentów), ale też w rzeczy bardziej przyziemne, takie jak usprawnienie dostaw czy logistyki. Warto także stawiać na mnogość możliwości płatności, szczególnie w czasach, kiedy tak silnym trendem gospodarczym jest fintech.

Zobacz też, jakie są najważniejsze i najbardziej oryginalne trendy w e-commerce w 2018 roku według PayU.

RODO – główna trudność

Eksperci nie mają wątpliwości, że głównym wyzwaniem dla branży e-commerce w 2018 roku będzie RODO, czyli unijne rozporządzenie dotyczące ochrony danych osobowych, które zacznie obowiązywać od 25 maja. Zwiększa ono w sposób znaczący możliwości kontrolowania przez konsumentów, co się dzieje z ich danymi osobowymi. Daje im m.in. prawo do bycia zapomnianym – na ich życzenie administrator danych będzie musiał przestać je przetwarzać – a także możliwość sprzeciwu wobec wykorzystywania ich danych przy targetowaniu i reklamach kontekstowych.

Wprowadzenie RODO oznacza mnóstwo zmian w funkcjonowaniu niemal wszystkich e-biznesów. – Z roku na rok sprzedawcy coraz bardziej chcą dostosowywać swoją ofertę do potrzeb kupujących. Jednak aby temu sprostać, muszą zbierać coraz więcej informacji. Dlatego największym wyzwaniem w 2018 roku będzie połączenie ciągle rosnącej potrzeby rozwijania algorytmów sztucznej inteligencji przy jednoczesnym zachowaniu obostrzeń stawianych przed branżą e-commerce przez RODO – mówi Tomasz Kufera. – Będzie to szczególnie trudne, ponieważ na każde działanie z danymi musi wyrazić świadomą (mniej lub bardziej) zgodę sam użytkownik. A brak jakiejkolwiek zgody zmniejsza zakres zbieranych informacji. Dlatego przed sprzedawcami pojawi się wyzwanie, jak przekonać użytkowników, że dane, które u nich pozostawią, przyczynią się do poprawienia otrzymywanych ofert – dodaje.

Według Krzysztofa Pałysa szczególnie wyczulone na zmiany powinny być podmioty z branży e-commerce. – Należy się spodziewać kosztów związanych z wdrożeniem nowych procedur czy powołaniem osób będących administratorami danych – mówi ekspert.

– Kluczową kwestią w tym rozporządzeniu jest uzyskanie zgody użytkownika, więc dostęp do danych będzie czymś na wagę złota – dodaje Patrycja Ścisłowska z sieci reklamy efektywnościowej Awin.

O ogromnym znaczeniu RODO dla branży e-commerce mówił niedawno Bartosz Berestecki, członek zarządu PayU.