Login

Wybór kraju

Wybór kraju

Kurier to przeżytek? Drony, automaty i aplikacje zmienią eHandel

30 Lis 2015   Aktualizacja: 25 Sty 2016

Barbara Żbik

Dostawcy przesyłek skorzystali na rozwoju handlu internetowego. Tymczasem zwolennicy technologii przekonują, że mają szybsze, tańsze i sprawniejsze rozwiązania niż kurierzy. Czy ci ostatni staną się dla eCommerce niepotrzebni?

W Dzień Darmowej Dostawy przewrotnie zastanówmy się, jak wyglądałaby branża eCommerce bez dostarczających przesyłki kurierów. Wbrew pozorom może okazać się, że – przynajmniej dla części realizowanych zamówień – taka przyszłość wcale nie jest tylko wizją science-fiction.

Jeszcze do niedawna opowieści o dronach latających z przesyłkami, taksówkarzach z aplikacji czy chłodziarkach wykorzystywanych w charakterze punktów odbioru wywoływała na twarzy co najwyżej uśmiech niedowierzania. Tymczasem to właśnie z takich powodów uznaje się profesję kuriera za coraz mniej pewną ścieżkę kariery. Jak wynika z analizy serwisu CareerCast, do 2022 roku firmy zajmujące się doręczaniem przesyłek zredukują zatrudnienie o 28 proc. Oczywiście klienci sklepów internetowych – a tych będzie coraz więcej – wciąż będą potrzebować transportu przesyłek. Tyle że taką usługę nie zawsze będą świadczyć ludzie.

Drony od Amazona

Nie ma drugiej firmy działającej w obszarze eCommerce, której ruchy byłyby śledzone z taką uwagą, jak poczynania Amazona. Stworzona przez Jeffa Bezosa spółka jest jednym z największych i najnowocześniejszych sklepów internetowych na świecie. Na jej blisko 100 mld dolarów rocznego przychodu pracuje ponad 150 tys. osób. Ale wkrótce może ich być znacznie mniej, ponieważ w gigantycznych centrach logistycznych Amazona (trzy z nich stoją w Polsce) coraz częściej ludzi zastępują roboty. Jeszcze szybciej firma może zrezygnować z własnych kurierów – tych mają zastąpić drony.

Dostawa dronami - to się nazywa ekspresowe rozwiązanie.

fot: Zabawny projekt grafika - to się chyba nazywa przesyłka ekspresowa ;-)

Nad wykorzystaniem samolotów bezzałogowych w logistyce amerykańska spółka pracuje w ramach programu Amazon Prime Air. Już pod koniec 2013 roku Jeff Bezos zapowiedział, że jego firma będzie dostarczać przesyłki za pomocą dronów, dzięki czemu zdecydowaną większość swoich zamówień będzie w stanie realizować w mniej niż 30 minut. Bezzałogowce Amazona miałyby dostarczać paczki ważące mniej niż 2,26 kg, ale to dla firmy żaden problem – niemal 90 proc. jej produktów mieści się w tym przedziale wagowym.

Pomysł, nieprzypadkowo ogłoszony przez Bezosa w szczycie gorączki świątecznych zakupów, opisały wszystkie media na świecie. Można więc uznać, że dwa lata temu była to głównie akcja marketingowa. Jednak Amazon eksperymentów z latającymi kurierami nie zaprzestał. Niedawno telewizja CNBC pokazała najnowszy projekt oraz jego pierwsze testy:

Drony w sklepach internetowych a prawo

Początkowo realizację programu Amazona uniemożliwiało amerykańskie prawo, które zabrania komercyjnego wykorzystywania technologii lotów bezzałogowych. Ale z czasem firma uzyskała zgodę Federalnego Zarządu Lotnictwa USA na testowanie swojego systemu dronowego.

Instytucja zgodziła się, by w ramach prób pojazdy Amazona latały pod nadzorem zawodowego pilota na wysokości nieprzekraczającej 122 metrów i nie szybciej niż 160 km/h. W dodatku - przez cały czas mają pozostawać w zasięgu wzroku. Jeżeli testy wypadną korzystnie, może to otworzyć ścieżkę do zliberalizowania przepisów na amerykańskim rynku.

Drony Alibaby

Amazon głośno mówi o swoich planach wykorzystania dronów i upatruje w nich logistycznej rewolucji, która umocni jego pozycję w sektorze eCommerce. Musi się jednak spieszyć, ponieważ nie jest jedyną firmą odgrywającą ważną rolę w międzynarodowym handlu, która sprawdza bezzałogowe samoloty w roli kurierów.

Na początku 2015 roku testy tego typu przesyłek przeprowadził główny międzynarodowy rywal Amazona, czyli chiński Alibaba. Gigant eCommerce, który w jeden dzień potrafi pośredniczyć w sprzedaży towarów za kwotę 14,3 mld dolarów, w przeciwieństwie do firmy Bezosa nie posiada olbrzymich magazynów i nie dystrybuuje własnego towaru. Testując drony, przez trzy dni dostarczał lekkie paczki imbirowej herbaty. Koncern współpracował przy tym projekcie z 450 sprzedawcami, klientami jego platformy eCommerce.

PRZECZYTAJ TERAZ: Efekt ROPO – wróg czy sprzymierzeniec eCommerce

Drony Google

Na rozwiązania oparte na dronach wyraźnie stawia także Google, który realizuje projekt Wing. Koncern z Mountain View zapowiedział niedawno, że w 2017 roku chce komercyjnie wykorzystywać drony do dostarczania towarów. Swoje urządzenia testuje na razie w Australii, która ma bardziej liberalne przepisy dotyczące wykorzystania przestrzeni powietrznej niż Stany Zjednoczone (zapewne z powodu olbrzymich przestrzeni, które ktoś musi jakoś obsłużyć).

A to nie koniec nadziemnej rewolucji w wydaniu Google. Firma rok temu kupiła niewielką amerykańską spółkę Titan Aerospace, której celem jest zbudowanie dronów napędzanych energią słoneczną – mogących latać nawet kilka lat bez przerwy.

Nad wykorzystaniem dronów w logistyce pracują również firmy od lat niej obecne – DHL oraz UPS. W listopadzie wniosek o zezwolenie na testowanie bezzałogowych samolotów w roli kurierów złożył Wal-Mart, największy sklep spożywczy świata. Sposób na logistyczne wykorzystanie dronów znalazł nawet producent elektroniki Sony. Przy takim tempie może się okazać, że już za kilka lat bezzałogowe statki przestaną uchodzić za innowację w logistyce.

UberKurier

Uber zadziwił świat, przekształcając się w ciągu zaledwie sześciu lat z pomysłowej aplikacji w globalnego gracza w usługach taksówkowych (i wroga numer jeden całej branży taksówkarskiej). Obecnego jest już w 60 krajach i wyceniany na ponad 50 mld dolarów. Jednak dla założyciela firmy Travisa Kalanicka to za mało. Chce, by Uber stał się również ważnym graczem na rynku usług kurierskich.

Pierwsze testy swoich logistycznych rozwiązań Uber przeprowadził już w zeszłym roku, startując z usługami UberRush (przesyłki dostarczają rowerowi kurierzy firmy) czy UberEats (jedzenie dowożą kierowcy). Prawdziwie rewolucyjny ma być jednak program Uber Merchant Delivery. Firma Kalanicka chce zaopatrywać swoich użytkowników w towary, które chwilę wcześniej kupią w internecie. Zamierza to robić szybciej, niż czyni to większość firm kurierskich – w przeciągu kilkudziesięciu minut (szybciej mogłyby to robić jedynie drony). Jak informują amerykańskie media, zainteresowanie nowymi możliwościami Ubera wyraziło już kilka znanych marek modowych.

Paczkomaty, lodówkomaty - innowacje z Polski rodem

Choć to nie Polacy stworzyli pierwsze paczkomaty (ich wynalezienie przypisuje się Deutsche Post), to za naszą sprawą stają się one coraz popularniejsze. A dokładnie za sprawą należącej do Grupy Integer.pl firmy InPost. Charakterystyczne żółte paczkomaty obecne są już w ponad 20 krajach świata, stanowiąc wydajne wsparcie dla tysięcy eSklepów i ich klientów. W Polsce można spotkać już ponad 1000 paczkomatów w niemal 300 miejscowościach.

Dzięki samoobsługowym paczkomatom nie ma już konieczności osobistego spotkania kuriera z klientem w jednym miejscu, o jednej godzinie. Jeszcze ciekawiej brzmi pomysł - opracowany wspólnie przez Grupę Allegro i Integer.pl – lodówkomatów, czyli urządzeń do przechowywania żywności (pierwsze z nich mają stanąć w Polsce jeszcze w tym roku). Nad analogicznym sprzętem do przechowywania i chłodzenia dostarczonej żywności – coolomatem – pracują z kolei Merlin i sieć delikatesów Alma.

BlaBlaCar dla kurierów

Rewolucje logistyczne nie są zarezerwowane wyłącznie dla firm o ugruntowanej pozycji na rynku. Stać na nie również młode przedsiębiorstwa, pod warunkiem że potrafią wyczuć rynkowe trendy. Tak jak zrobił to start-up JadeZabiore.pl, założony przez Łukasza Starowicza i Wojciecha Szulca. Wykorzystali oni rosnącą popularność ekonomii współdzielenia (z ang. sharing economy) i założyli kurierski odpowiednik popularnego BlaBlaCar (francuskiego serwisu do wspólnych przejazdów, który wyceniany jest na ponad miliard dolarów).

JadeZabiore.pl nie kojarzy ze sobą kierowców i pasażerów, lecz kierowców i nadawców paczek. Ci pierwsi mogą obniżyć koszty podróży, a drudzy są w stanie szybko dostarczyć przesyłkę i zaoszczędzić na jej dostarczeniu. Trudno przypuszczać, by tego typu platforma mogła w stu procentach zastąpić kurierów, ale można wyobrazić sobie przypadki, gdy skorzystanie z niej będzie tańsze lub wygodniejsze. Na przykład w okresie Bożego Narodzenia, kiedy zarówno kurierzy, jak i pracownicy eSklepów mają ręce pełne pracy.

Polski kurier ma się (wciąż) nieźle

Trendy technologiczne i prognozy dotyczące znaczącej redukcji zatrudnienia mogą nie napawać kurierów optymizmem. Ale w Polsce ich pozycja wydaje się niezagrożona - przynajmniej na razie. Jak bowiem wynika z raportu firmy Gemius „E-commerce w Polsce 2015”, najchętniej wybieraną formą doręczenia produktów przez klientów eSklepów jest dostawa bezpośrednio do pracy lub domu za pośrednictwem kuriera (61 proc.) albo poczty (11 proc.). Na głośne medialnie paczkomaty wskazało na razie zaledwie 11 proc. badanych. Internauci pytani przez Gemiusa wskazali również, że skorzystanie ze wsparcia kuriera jest tą formą dostawy produktu, która najbardziej ich zachęca do robienia zakupów przez internet (87 proc.). Wygląda na to, że przysłowiowy dron jeszcze długo – szczególnie nad Wisłą – nie zastąpi tradycyjnego spotkania twarzą w twarz z dostawcą.

PRZECZYTAJ TERAZ: Dowiedz się, kiedy eSklepy przeżywają oblężenie. Oto kalendarz żniw w eCommerce

Zdjęcie w artykule: (c) Fotolia / mix3r, (c) Fotolia / destina,