Login

Wybór kraju

Wybór kraju

Zwykłe przedmioty, niezwykłe historie

05 Sie 2015   Aktualizacja: 13 Sie 2016

Magdalena Parys

Sprzedajemy wszystko, często po znacznie niższych cenach, aby tylko pozbyć się niechcianej już kurtki, pralki, itp. Zysków z takich transakcji najczęściej wielkich nie ma.  Może więc warto zacząć stosować storytelling, czyli sprzedaż za pomocą historii? Jak pokazują badania i liczne przykłady z życia wzięte – zmiana zwykłego co i za ile w opowiadanie, może bardzo popłacać. 

 

Najlepsze (czyli dające wyższe zyski) są historie emocjonalne, z elementami dramatyzmu, z życia wzięte. Dobrą drogą jest też tworzenie ciekawych „bohaterów” z osobowością. W storytellingu chodzi o element zaskoczenia i budowanie emocji, aby w ostatecznym rozrachunku na naszym koncie pojawiła się ciekawa sumka pieniędzy. Oto kilka przykładów skutecznych opowieści produktowych zbudowanych na narracji: 

Bezcenna sałatka ziemniaczana

Amerykanin Zack Brown chciał uzbierać w Internecie 10 USD na przygotowanie sałatki ziemniaczanej. Do realizacji swojego celu wykorzystał serwis Kickstarter. Jest to portal tzw. crowdfundingu, na którym internauci przeznaczają dowolne kwoty na najlepsze ich zdaniem pomysły. 

Inicjatywa Browna spodobała się na tyle, że na jego konto trafiło aż… 55 tys. USD. Do wzięcia udziału w nietypowym projekcie zachęcał jednym zdaniem: „Chcę po prostu zrobić sałatkę ziemniaczaną, nie zdecydowałem jeszcze dokładnie jaką”. Dodatkowo, przedstawił system nagród dla fundatorów. Za 1 USD dziękował publicznie osobom, które przekazały symboliczną sumę. Za 2 USD wysyłał zdjęcie zrobione podczas przyrządzania sałatki, a za 3 USD dawał możliwość skosztowania sałatki. Im kwota wyższa, tym nagrody były ciekawsze. Przy wpłacie 50 USD, dobroczyńca otrzymywał książkę z potrawami z kraju, z którego pochodzi. Jasny, prosty i zabawny komunikat w połączeniu z systemem premiowym, okazał się strzałem w dziesiątkę. Zobacz aukcję.

Zawód miłosny na sprzedaż

Oszukany i zraniony mężczyzna stworzył z kolei na jednym z polskich serwisów aukcyjnych, opis aukcji pełen złości i nienawiści: „Moja była poszła w tango.. takie tango, że szlag trafił całe te zaręczyny i nasz związek. Dowiedziałem się „kilku” ładnych rzeczy o mojej „miłości”... o tym, że imprezuje, itp.  Całe szczęście, że siekiera z trzonka spadła we właściwym momencie.. bo byłoby gorąco. Boże jak sobie o tym przypomnę, o tym patologicznym moim związku to krew mnie zalewa!” – opisywał swoją historię niedoszły mąż. Na koniec dodał: „Ten NIESZCZĘSNY pierścionek..! Muszę go sprzedać, bo czuję, że przynosi mi nieszczęście. Czuję, że to właśnie przez niego nie mogę znaleźć nowej dziewczyny – to FATUM i klątwa mojej byłej to powoduje!”.

Historia jak z telenoweli brazylijskiej sprzedała pierścionek zaręczynowy z cyrkonią, wart niecałe 500 PLN, za ponad 1000 PLN. Wygrały autentyczność, dramatyzm i współczucie.

Zemsta jest słodka

Tym razem zdradzona kobieta postanowiła odegrać się na swoim byłym. W portalu aukcyjnym wystawiła buty, w których była w momencie zerwania z ukochanym. Całą historię przedstawiła tak: Błagam, kupcie ode mnie te przeklęte buty!!!!! Kupiłam je na specjalną okazję, na jak mniemałam 'cudowną' zaręczynową kolację. Pierwszy raz od wielu lat założyłam szpilki (nie mogę tego robić ze względu na problemy z kręgosłupem) i to takie!!! Chciałam się poczuć seksownie, pięknie, kobieco, wyjątkowo specjalnie dla mojego ukochanego!!! Kolacja jednak okazała się pożegnalną, bo ten facet spotkał przez przypadek swoją byłą i od kilku miesięcy (!!!!!!!!) się 'od czasu do czasu spotykają'. W związku z czym, ma mętlik w głowie!!!! On, on ma mętlik w głowie!!! Nie wie, co robić i którą wybrać!!! Patrzcie państwo cóż za łogier!!!”

„Przy okazji pozbywania się niechcianych butów, dziewczyna nie zapomina zamieścić krótkiej charakterystyki swojego byłego: – Taki ciepły, czuły, troskliwy, kulturalny, a sałata mu z gęby wypadała w restauracji!! Nie zależy mi na kasie, cena wywoławcza to 20 zł... niech tylko pójdą, ja nie mam ochoty wspominać tego pana(...)” dodała czule.

„(...) Oddaje się całe swoje serce, poświęca się swój własny, prywatny i nieodwracalny czas, cieszy się każdą wspólnie spędzoną chwilą, myśli, tworzy piękne wizualizacje w głowie, czuje się wspaniale, czuje się potrzebny... i dupa. Nagle, wszystko zostaje skreślone i nic, nawet te najpiękniejsze chwile nie mają już znaczenia. Ale co tam !!! Nic na siłę!!! Chciałeś pożegnania???? Proszę załatwiłam ci cudowne jedyne w swoim rodzaju!!!! Aaa i jeszcze coś!! A co tam, poczujmy się jak na Oscarach!!! Dziękuję kobiecie, która otworzyła mi oczy i współczuję jej takiego faceta, obyś nie spotkał poprzedniej swojej byłej. Mam nadzieję, że kapnąłeś się już, że nie musisz wybierać??? Dziękuję bardzo, lepiej mi” skończyła z przytupem autorka historii.

Podobnie, jak w przypadku poprzedniej historii, licytujący okazali sporo empatii wobec zdradzonej połówki. Buty z sieciówki osiągnęły zawrotną sumę… 5800 PLN. Dlaczego aż tyle? Gdy w podobnych słowach o zdradzie i zawiedzionej miłości pisał mężczyzna, kwota była znacznie niższa. Może im więcej złości, gniewu, negatywnych emocji, tym lepiej? 

Cenne graty i bibeloty

Rob Walker, dziennikarz „New York Timesa” i Josh Glenn, autor bestsellerowej książki Taking Things Seriously do zagadnienia storytellingu podeszli bardziej świadomie – bo był to eksperyment badawczy. 

Kupili na pchlich targach i wyprzedażach garażowych mnóstwo niepotrzebnych rzeczy – plastikową  świnkę-skarbonkę, gipsową figurkę przedstawiającą piłkę golfową w golfowych butach, małą rzeźbę z patyczków po lodach, etc. Średnia cena zakupu każdego przedmiotu wynosiła 1,25 dolara. Następnie, każdy produkt wzbogacili ciekawą opowieścią. I tak na przykład popielniczka z wyrzutnią rakietową typu Hawk stała się prezentem dla ojca znajomego (pracującego w Pentagonie) . Mężczyzna otrzymał ją od swoich kolegów z pracy, z okazji ukończenia projektu nowej broni. Niby nic takiego, a wrażenie zrobiło. 

Inwestycja rzędu 250 USD dała trzydziestodwukrotny zwrot. Amerykanie zarobili w sumie 8 tys. USD, dowodząc, że warto budować historię dookoła każdego produktu.

Auto, które jeździ

Storytelling to myśli przelane na ekran komputera, którymi można się bawić, a przy okazji – szukać nowych rozwiązań ich prezentacji. Tak, jak zrobił to sprzedawca zielonego samochodu marki Hyundai

Nakręcił zabawny filmik rodem z reklam Telezakupów Mango. Z materiału wyłonił się obraz wyjątkowego pojazdu, który, jak mówi były już właściciel: „jeździ do przodu oraz do tyłu, a jego wnętrze jest pełne różnych guzików. Jedno kliknięcie wystarczy do włączenia i wyłączenia światła”. 

Kluczem do sukcesu okazały się dowcip i poczucie humoru. W ciągu 10 dni wideo zyskało 16 tys. odsłon na YouTube.

 

Morał z tego taki, że kreatywność popłaca, a słowa wzbogacają. So let’s the story begin…

***
Fotografia otwarciowa: © by Africa Studio, Fotolia, dodatkowa ilustracja: © by monticellllo, Fotolia